- Czy będziesz miał coś naprzeciw jeśli odpalę wrotki?Nie jest nawet za bardzo zdziwiony, życzy mi tylko wszystkiego najlepszego i prosi abym potwierdził swoje dotarcie sms-em. Żegnam się z wszystkimi i zaczynam moją drogę.
- Znaczy, że chcesz iść własnym tempem? - dopytuje się.
- To też - odpowiadam - ale zasadniczo to chcę się odłączyć i pociągnąć do samego końca.
- Co tak właściwie pop ..lasz?Ja również dałem za wygraną po następnych 10 min., jednak ten niespodziewany, zbyt długi wydatek energetyczny spowodował, że moje dalsze tempo wydatnie spadło. Za Lubniem szukałem tylko przystanku z ławką, na której mógłbym choćby na chwilę się położyć. Kolejny gwóźdź do "trumny" to było podejście na Szczebel. Odnoszę wrażenie, że ten czarny szlak został wytyczony na tzw. zrywce, czyli najkrótszej drodze po której ściągane są ścięte drzewa (tylko dlaczego prosto ze szczytu?). Kolejne podejście tym razem już pod Wielki Luboń (po uprzednim zejściu na przełęcz Glisne), choć też ostre nie dostarcza takich emocji, gdyż gwarantuje przewyższenie rzędu 390 metrów versus 600 jak w przypadku Szczebla.
- Ciągnę do samego końca. - rzucam.
- Nie, ja już odpadam. - słyszę za sobą.
- Bo ja rzadko jeżdżę autobusami miejskimi, wszędzie chodzę.Kiwam tylko głową. Przypomniała mi się w tym momencie pewna anegdota, a mianowicie podczas jednego z meetingów Golden League pada informacja, że jeden z zawodników (bieg na 10 km) to zupełnie nowa twarz, a wyniki przez niego osiągane są bardzo wyśrubowane. Na dodatek zgodnie z informacją prasową treningi zawodowe rozpoczął niespełna 2 lata temu. Na co drugi z komentatorów:
- No, tak, ale jak to w Kenii na pewnie miał daleko do szkoły.Ponieważ ja też miałem jeszcze daleko, a ujawniłem się z moim pomysłem to pomimo ostrzeżeń płynących z mojego organizmu ruszam. Dochodzi właśnie trzecia, a przede mną trzydzieści kilka kilometrów. Już wiem, że nie dotrę przed zmrokiem. Pocieszam się tylko faktem, że pogoda dopisuje, nie jest gorąco, a słońce co jakiś czas wyskakuje zza chmurek.
| |
|
|
| 20.40 | Start spod Domu Zdrojowego w Swoszowicach | 0 km |
| 21.05 | Mijamy znak drogowy z końcem Krakowa | |
| 21.55 | Pierwsza przerwa | |
| 22.20 | Mijamy Dom Pomocy Społecznej prowadzony przez Bonifratrów | |
| 22.50 | Świątniki Górne | 10 km |
| 23.30 | Przerwa pod kościołem w Sieprawiu | 14 km |
| 01.10 | Wychodzimy z Zawady | 19 km |
| 03.00 | Dworzec PKS w Myślenicach (żegnamy Roberta) | 26 km |
| 03.35 | Przystanek na "rogatkach" Myślenic | |
| 04.40 | Długa, nie ustalana wcześniej przerwa wynikająca z problemów Marleny | |
| 06.05 | Śliwnik, wyruszam po 15 min. | 33 km |
| 06.50 | Kudłacze (schronisko) | 37 km |
| 07.50 | Wyjście ze schroniska | |
| 08.15 | Dochodzę do żółtego szlaku | |
| 09.55 | Przechodzę przez most na Rabie (na wysokości Lubnia) | 50 km |
| 10.05 | Robię 20 min. przerwę na przystanku między Lubniem, a Kaletami | |
| 11.15 | Mijam jaskinię na Małym Szczeblu | 54 km |
| 11.50 | Robię 15 minutową przerwę | |
| 12.15 | Szczebel | 56 km |
| 13.00 | Przełęcz Glisne | 59 km |
| 14.00 | Schronisko na Luboniu Wielkim | 62 km |
| 14.50 | Wyruszam dalej | |
| 16.20 | Naprawa (Zakopianka) | 70 km |
| 16.35 | Postanawiam od tej chwili robić przerwy 5 minutowe co 55 minut | |
| 17.05 | Surówka | 72 km |
| 17.30 | Malejowa | |
| 18.00 | Jordanów | 76 km |
| 19.20 | Kułakówka | 80 km |
| 21.00 | Cupel | 85 km |
| 23.30 | Schronisko na Hali Krupowej | 94 km |
| |
||
| 11.40 | Wyjście ze schroniska | |
| 13.05 | Kiczora (15 min. przerwy) | 99 km |
| 14.30 | Przełęcz Krowiarki | 105 km |
Ireneusz Zielony